Jak to wygląda

Jak to wygląda

wtorek, 11 listopada 2014

I po Święcie Niepodległości...

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę.
Tak kolejny rok z rzędu drą mordy nieświadomi niczego 18-to latkowie, w dużej części zwolennicy JKM.
Janusz Korwin-Mikke moi drodzy, to najbardziej prorosyjski ze wszystkich polskich polityków. Po części jest to mądre rozwiązanie, wynikające z geopolityki, po części jednak niesmak wynikający z zaszłości historycznych powinien trochę temperować jego zapędy. Tak z czystej przyzwoitości.

Takie darcie mordy obnaża stan naszej świadomości politycznej i utwierdza mnie w przekonaniu, że 25 lat różnych rządów zrobiło z młodego pokolenia bezkształtną i bezmyślną masę.

Z ocenianiem rzeczy różnych jest jak z wyborami: nie byłeś - morda w kubeł. Bo media mają to do siebie, że z natury rzeczy nie mogą być obiektywne. Samo odwrócenie kamery w którąś stronę jest manipulacją. Ocena sytuacji na podstawie tego, co widzimy w telewizorze jest skrajną głupotą.

Nie byłem w tym roku na Marszu Niepodległości - nie oceniam kto z kim dymił i na kogo napadł. Nie wiem, nie widziałem. Widziałem dym w tv i mogę powiedzieć tylko jedno: chuj mnie obchodzi kim byli ci ludzie. Nie interesuje mnie to, czy była to policja w charakterze prowokatorów, czy tak chętnie używani przez media jako zło uniwersalne kibole, czy uczestnicy Marszu, czy wkurwione gosposie, czy elfy św. Mikołaja. Wali mnie to koncertowo w kant lewego ucha.
Wiem natomiast co powinno się stać w państwie prawa, do którego nam daleko. Towarzystwo wyłapać, osądzić, osadzić. Jak nie, to spuścić wpierdol, pomalować jak klaunów i zostawić na golasa na plaży nad Wisłą. Tyle.

Motywy działań tych gości też średnio mnie interesują. Jakby mieli jaja, to by pajacowali w środku dnia na marszu u Bronka.

Pierwsze, co mnie wkurwia. Taki cymbał jeden z drugim śmie się nazywać Patriotą. Jakim kurwa prawem.
Jebcie się, lamusy.
Drugie, co mnie wkurwia. Stadko "znawców" z internetu spod szyldu "I need to watch... from a distance".
Wy też się jebcie :)

Święto Niepodległości.

Kilka dni temu Młoda zapytała mnie, czemu obchodzimy Święto Niepodległości w listopadzie, a nie na przykład w maju. Pytanie wbrew pozorom jest dość dobre, bo praktycznie rzecz biorąc w obydwa te dni (11.11.1918 i 7.5.1945) Polska wróciła na mapy świata.

Czy górę wzięło to, że w 1918 roku wróciliśmy na te mapy po 123, a w 1945 "tylko" po 6 latach obcej okupacji? Dla mnie to najmniej istotne.
Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy
Tego, który wypowiedział te słowa, nikomu przedstawiać nie trzeba. Ja osobiście podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami, bo... tak niestety jest. Nigdy w historii, ale to absokurwalutnie nigdy nie byliśmy tak ani germanizowani, ani rusyfikowani, jak w czasach obecnych sami się amerykanizujemy.
Amerykanie wcale nie są tacy źli... Oni najpierw napadną, a potem przeproszą

Nie twierdzę, że USA są złe. Powiem więcej - jest w Amerykanach dużo cech, których powinniśmy się nauczyć. Jest to między innymi miłość do swojego kraju, szacunek do czyjejś pracy; pochwalanie pracy, którą ludzie codziennie wykonują i mogę tak jeszcze dużo wymieniać.
Tymczasem my chłoniemy wszystko za przykład dam coraz głupsze programy w telewizorze, jak Warsaw Shore.

Cieszy mnie, że od kilku lat w Polsce zmieniliśmy trochę podejście do obchodów 11.11. Tak, wiem, niektórzy przeginają z patriotyzmem przez machanie różowymi sztandarami i wożenie czekoladowych ptaków po mieście, wiem też, że było to w Dzień Flagi, ale to właśnie na tej fladze skupiamy się 11.11.
Pamiętam jak kilka lat temu, zanim jeszcze zginął pod Smoleńskiem, defiladę 11 listopada prowadził Janusz Zakrzeński - sobowtór Józefa Piłsudskiego. Były chorągiewki, flagi, było wesoło! Zajebista sprawa! Czemu mamy patetycznie, smutno i z glutem na nosie obchodzić święto, które dało nam wolność i niepodległość?! Ma być radośnie!

Kolejna dość istotna sprawa. Czy zasłużyliśmy na niepodległość? Czy ją przede wszystkim mamy, czy ją szanujemy? Nie chcę wchodzić w niuanse, bo może mnie dopaść seryjny samobójca, ale uważam, że Polacy są narodem jak mają topór na karku. Teraz tak jakby nam obcięto jaja. Jesteśmy tacy bezpłciowi, bez poczucia własnej wartości, bez poczucia bycia Polakami.
Jeden podpierdala drugiego, a trzeciego najchętniej utopiłby w łyżce wody. Coś się nieźle spierdoliło gdzieś po drodze od 1918 roku...

Czy nas obca siła naprawdę musi za ryj krótko trzymać, żebyśmy poczuli się narodem? Kiedyś śpiewaliśmy po cichu Rotę, bo za śpiewanie głośno były bęcki. Chodzi mi o fragment "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Teraz plują nam wszyscy z polskim rządem na czele. I co? I jajco. Nic kompletnie.

Cieszcie się rodacy niepodległością, nawet tak złudną, póki ją macie. Cieszcie się z bycia Polakami i nie rozkminiajcie dlaczego to 11.11 a nie 7.05 jest Świętem Niepodległości, tylko traktujcie każdy jeden dzień jako takie święto. Kochajcie Polskę. Miejcie swój rozum, swój honor, swój charakter i swoje przekonania. Bierzcie od innych narodów to, co najlepsze, a nie tylko chłam najgorszego sortu, szanujcie siebie przede wszystkim, ale i siebie nawzajem.
Wtedy może przetrwamy kolejne 96 lat. Tego Wam i sobie życzę w ten piękny dzień :)

czwartek, 25 września 2014

Straszak

Media straszą III wojną światową.
Fakt posunął się do tego, że opublikował w swoim internetowym wydaniu informację jakoby Rosjanie użyli w Donbasie ofensywnych ładunków nuklearnych. Wszystko opatrzone zdjęciami.
Cudeńko.

WP donosi natomiast, że Polska kupi 135 (piszę z pamięci, niewysoka ta liczba w każdym razie) ultra-hiper-zajebistych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu, dzięki czemu nasze F16 będą mogły razić cele za granicą, a co za tym idzie Putin trzęsie gaciami na Kremlu. Bójcie się kacapy!

Ale... Ośrodek Studiów Wschodnich ostrzega, że jednak Wojna to już jednak na bank i mamy przejebane krótko mówiąc.

Po czym Onet uspokaja, porównując potencjały militarne NATO i Rosji.

Ja tam wiem jedno - Putin i tak zrobi to, co będzie chciał, a nam nikt nie pomoże w razie co. Tak jak w 1939. Prężenie muskułów armią, która zmieściłaby się na Stadionie Narodowym nie ma żadnego sensu, bo mamy taką moc uderzeniową jak Marynarka Wojenna Republiki Węgier. Nawet wojskowi mówią otwarcie, że w razie gdyby jakby co, to spierdolka do lasu i partyzantka.
Niepotrzebne zupełnie jest takie straszenie naprzemienne z uspokajaniem. Słowem - jebnie to jebnie, na chuj drążyć temat.

A miliony lemingów będą miały umorzone hipoteki... Chociaż to też mało prawdopodobne, bo to przecież głownie Franki, a Chelweci mają w dupie cudze imprezy.

środa, 24 września 2014

Jak wygląda dziennikarstwo w Polsce?

Prawie nie ma w Polsce dziennikarzy. Są kserokopiarki samobieżne.




Tak się jakoś dziwnie składa, że wśród moich znajomych znajdują się ludzie, którzy wolą czytać prawicowe media, są też i tacy, którzy nastawieni do świata są lewicowo. Jedni najeżdżają na drugich, że TVN to gówno, a drudzy na pierwszych, że wPolityce to jeszcze większe, bo faszystowskie.

Przykro mi, ale każde z nich to gówno takie samo. Różnią się tym, o kim plotkują. Rzetelne dziennikarstwo jednostronne uprawia za nich ktoś inny - PAP.

Od początku ukraińskiego konfliktu Japonia znajduje się w trudnej sytuacji. Rząd premiera Abego od dojścia do władzy w grudniu 2012 roku czynił wszystko, by umocnić stosunki z Rosją - jednym z głównych dostawców gazu na Wyspy Japońskie (10 proc.). W ciągu półtora roku Abe spotkał się z Putinem pięć razy.

oraz

Od początku ukraińskiego konfliktu Japonia znajduje się w trudnej sytuacji. Rząd premiera Abego od dojścia do władzy w grudniu 2012 roku czynił wszystko, by umocnić stosunki z Rosją - jednym z głównych dostawców gazu na Wyspy Japońskie (10 proc.). W ciągu półtora roku Abe spotkał się z Putinem pięć razy. 

Znajdź drogi czytelniku 10 szczegółów różniących te akapity i przypisz jeden z nich do tvn24bis.pl a drugi do wpolityce.pl. 

Na zwycięzcę czeka nagroda :)


Wersja pierwotna dostępna na stronie PAPu.

ISIS / ISIL

Zacząć trzeba by od tego, skąd ta zaraza się w ogóle wzięła. Otóż z Waszyngtonu, DC, moi mili. Pośrednio.

26 sierpnia zeszłego roku na twarzoksiążce napisałem co następuje
Czy do pustych łbów pseudodziennikarzyn z TVN24.pl i Gazeta Wyborcza dotrze w końcu, że rząd syryjski ma taki sam mandat jak turecka armia; jest gwarantem świeckości państwa i odpiera ataki fundamentalnych islamistów w drodze do władzy? Robi to tak, jak robi, bo niby jak ma inaczej? Rozmowami? Z kim kurwa?! Z radykałami? Jak niby?! Grzecznym i politycznie poprawnym dialogiem w zachodnim, demokratycznym stylu? Pomijam dziwną kwestię wpuszczenia do kraju obserwatorów ONZ przez tych domniemanych "ludobójców" spod szyldu al-Asada; jako "ludobójca" kazałbym im spierdalać na palmę.
Przestaniecie wy w końcu lizać dupę do białej kości Wielkiemu Bratu za Wielką Wodą? Przecież jeśli Wujek Sam po raz kolejny się wpierdoli tam, gdzie jest niechciany, to sam sobie strzeli w stopę, kolano i obydwa jądra hodując kolejną republikę islamską.
A co się stanie dalej, to polecam lekturę Huntingtona: Crush of civilization.
Dokształćcie się palanty i nie róbcie ludziom gówna z mózgu na wzór i podobieństwo swoje, bo to już nawet przestaje być zabawne. Jak się islam wyleje na naszą część Europy to będziecie lali pod siebie i krzyczeli za tym złem wcielonym całego świata, kibolami faszystami niczym He-Man kiedyś: "MOCY PRZYBYWAJ".
Polityczna poprawność nas zniszczy.
Frajerzy.
No i co? Jajco. Akcja stara, jak amerycka Deklaracja Niepodległości. Gdzie Wujek Sam, tam nasze pismaki. Wszyscy się jarają jakie to niby nie są demokraty, jacy orędownicy pokoju etc. Rozbrajać niedobrych, demokratyzować. Jasne.

Do pilnowania owiec jest owczarek. Do pilnowania owcojebców idealnie nadawał się Baszszar Al-Asad. 

Tak to już jest z ludźmi, którzy przez większość życia lepili domki z gówna, że jak tylko poczują zluzowaną kolczatkę na szyi, to zaczynają pajacować. Dżihadyści zachowują się jak dzicz, bo nic innego nie znają. Nic poza Islamem.
Jeśli ktoś uważa, że Islam jest religią, to jest w drobnym błędzie, bo Islam moi drodzy religią jest na samym końcu. Jest prawem, ustrojem, obyczajowością, kulturą i dopiero religią.

Trzeba jednak dodać, że Islam w ich wydaniu jest wypaczony, interpretowany przez ich przywódców wedle tego, jakie który założył kalesony i używany do własnych potrzeb.
I nie ma co się dziwić biednym Arabom, że tak idą w bój dla 72 dziewic, bo przecież - spytajcie każdego polityka - matołami łatwiej sterować.
Dziwię się natomiast Amerykanom.. a nie, nie dziwię się. Ani Jankesom, ani Brytyjczykom, ani Australijczykom, że uczestniczą w Dżihadzie po stronie ISIS/ISIL.
Pierwszym cholesterol powoli zabija szare komórki, drudzy siedzieli odizolowani na wyspie przez parę wieków bez napływu świeżej krwi, a gżenie się między swoimi wiadomo do czego prowadzi, a trzeci - kangury - są potomkami kolonii karnej tych drugich.


Ale wracając do tego, kto wyhodował świeżutkie kalifaty na bliskowschodniej ziemi i dlaczego to Wujek Sam.
Dżordż "Świńskie Oczka Dablju" Bush jak zaczynał zadymę w widłach Tygrysu i Eufratu, to wiadomo było, że idzie o ropę. Spuścił wpierdol komu trzeba, załadował ropę na statki i wrócił do Teksasu zostawiając na miejscu żołnierzy, by ci pilnowali złóż roponośnych.

Barackowi Husseinowi ktoś nieopatrznie dał Nobla i to pokojowego. I zrobiła się z niego Halina Kunicka. Chciałabym, a boję się. Ktoś na Bliskim Wschodzie podskakuje nie tak, nie chce dzielić się ropą; co robić! Marines wysłać nie wypada mając pokojowego Nobla w kieszeni, więc może wykorzystać dzikusów na miejscu? Dozbroić i napuścić na "wrogi reżim"? Tak jest! W razie co, to nie my!

I z To Nie My wyszło mu TONIEMY... Nikt nie został na miejscu, nie było komu krótko za ryj dzikusów trzymać, dzikusy nie mieli wroga reżimowego, wroga niewiernego, to zaczęli szukać niereżimowego i "mniej wiernego". Europa, zachód i mniej radykalne arabusy.

Teraz pozostaje tylko czekać co dalej...

wtorek, 23 września 2014

W końcu mam swoje miejsce, gdzie mogę sobie ulżyć.

Ukraina. Ukraina jest nam potrzebna na plaster do dupy. Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię. Przysłowia są mądrością narodu. Podobno.
Mądry naród może posiadać mądrość - to naturalne.


Pojechaliśmy tam raz, na przełomie 2004 i 2005 roku, po to, żeby pokazać swoje wsparcie dla pewnego człowieka.
Wiktor Juszczenko, bo o nim mowa, wygrał wybory prezydenckie w 2005 roku na Ukrainie i jednym z pierwszych jego działań była promocja państwowych instytutów trudniących się Geschichtspolitik*.Tak się jakoś dziwnie składa, że ukraińska polityka historyczna jest butaprenem dojebana do dwóch organizacji, od których choćby przyszło tysiąc atletów (...) nie odspawasz. OUN i UPA. Banderowcy.

tak na marginesie, to właśnie popierany przez polskich gównojadów z Wiejskiej Juszczenko zrobił ze Stefka Bandery bohatera narodowego, a miało to miejsce 22.01.2010.


O większego trudno zucha, jak był Stefek Burczymucha! .. pardon, Bandera. Tyle o tym, co siedzi we łbach Ukraińcow.

Zaobserwować to zresztą nietrudno było już w lutym 2014 roku na Placu Niepodległości w Kijowie, nad którym powiewały czerwono-czarne flagi. Flagi UPA.
I co? I po raz kolejny na przestrzeni 10 lat silna grupa pod wezwaniem naszych małosolnych, ale zdrowo popieprzonych politykierów ruszyła kawalkadą na Ukrainę by... wspierać tych, przed którymi kawałek mojej rodziny spierrrrrrdalał z Kresów w obawie o własne życie. Ale spoko, nie ma problemu. Wolność, Europa, bla bla bla, trzeba pomóc sąsiadowi.

W 2004/2005 roku, opłacana przez nas wycieczka polityków za wschodnią granicę, żeby mogli sobie pomarańczowymi ścierkami pomachać była czymś zabawnym; Kwaśniewski pojechał się napić wódki, Doniu z Liberem i jeszcze paru nagrało jakieś kawałki, które później katowała ESKA. Czad. Brakowało waty cukrowej i Maryli Rodowicz. Była tylko Edzia Górniak, z tego co pamiętam.

10 lat później zmienił się kolor sztandarów, ewidentnie łączący zadymiarzy z Kijowa z potomkami ludzi, którzy dążyli do tego, by krwi lachów było po kolana, a nasi włodarze co? "Hej szable w dłoń" i jazda.

- Jasiu, jak będziesz jadł tyle czekolady, to ci zęby wypadną!
- Mój dziadek dożył prawie 100 lat i miał wszystkie zęby.

- Bo pewnie nie jadł tyle czekolady!
- Nie, pani Kowalska. On się w nieswoje sprawy po prostu nie wpierdalał

 Jak tak dalej pójdzie, to nie dożyjemy 100 lat jak dziadek Jasia ze wszystkimi zębami. Cieszymy się "Wolnością" raptem 25 lat, a już się kurwa rusza wszystko od czwórek w górę...

Człowiek uczy się na błędach? Tak, pod warunkiem, że wie kiedy je popełnia. A niektórzy od 10 lat grzeją banią w ścianę i są wielce zdziwieni, że i łby ich bolą, i ściana stoi.

Dobranoc.


Słowo pierwsze, słowo daję..

Dziś kończę 29 lat. Jeszcze trochę tego, co obserwuję każdego jednego dnia i będzie jak w dowcipie
W Moskwie wisiał plakat: "50 liet CCCP". Pewien młodzieniec dopisał "i chwatit".
u mnie będzie 29 i chwatit.

Ludzie debilnieją w postępie geometrycznym, a mi już czasem słów brakować zaczyna, żeby to na twarzoksiążce publikować. Polakom robi się tatar z mózgu, media prześcigają się w tym, które są lepsze, "prawdziwsze", szkoły wypuszczają w dorosłe życie stado jednokomórkowych baranów, którzy czekają aż im się dupę podetrze i tak dalej, i tak dalej.

Łot de fak!? ... się pytam! Co się takiego wydarzyło na przestrzeni ostatnich 10 lat, że - niczym Niemiec, który płakał jak sprzedawał - moi nauczyciele z liceum, ślący joby na moją klasę, ze łzą w oku mnie i moich ziomków wspominają?

Absolutnie wszystko, co mnie wkurwia, wynika z głupoty ludzkiej. Nieważne czy jest związane z polityką, sztuką, życiem codziennym, wyższymy sferamy, nieważne; wspólnym mianownikiem jest zawsze ktoś, albo całe wesołe stadko ktosiów, którzy mają IQ rozwielitki, a czują się ważni.

I takie ewenementy będę w przypływie swoich wkurwów opisywał.

Na dzień dobry szybki przedruk porannego upływu żółci z twarzoksiążki.